aktualności


Auto Nostalgia 2015
16 maja 2015

To już druga wizyta cenaklasyka.pl na warszawskiej „Auto Nostalgi”. Już od bramy zauważyć można było, że rynek oldtimerów w Polsce ma się coraz lepiej. W porównaniu do ubiegłego roku liczba samochodów, zwiedzających oraz ogólna atmosfera przed halą na Marsa prognozowała, że ta edycja będzie jeszcze większym sukcesem niż poprzednia i to nie tylko za sprawą słonecznej pogody. Z racji ograniczonego czasu, na zwiedzanie obejścia poświęciliśmy tylko 30 minut, ale było na co popatrzeć. Wspomnę tylko o atrakcyjnie wyeksponowanym Volvo Amazonie, Mini Morrisach, 2CV-kach, pięknej czerwonej Warszawie kończąc na ukrytych gdzieś w tylnym rzędzie Ferrari Testarossa czy Corvette Stingray. Brak możliwości wymienić wszystkie zgromadzone przed wejściem klasyki. Te widoki rozpaliły tylko ochotę zobaczenia tego, co jest w środku. Zaczęło się od razu tym, co tygrysy lubią najbardziej, czyli: stoiskiem Mercedesa. W porównaniu do zeszłego roku, który z perspektywy Mercedesa uznałem za stracony (poza stoiskiem klubu Pagody) , w tym roku organizatorom udało się zgromadzić bardzo ciekawą kolekcję. Myślę, że każdy miłośnik marki był zadowolony, a ja dodam od siebie - w końcu na imprezie tej rangi zobaczyłem klasycznego czarnego Pontona, w swoim najlepszym wydaniu z początków produkcji. Kubuś stał w towarzystwie równie pięknego czarnego 170SD oraz młodszego brata 220SE, a to dopiero początek. Kierując się dalej należy wspomnieć o stoiskach Citroena, Alfy, Fiata 500 czy białym stoisku Porsche. W tym roku w mojej ocenie szczególną uwagę należy zwrócić na dużą reprezentację legend PRL-u m.in stoisko Złombola czy atrakcyjny kącik campingowy rodem z lat 80-tych otoczony samochodami z epoki. PRL-u było na tyle dużo, że w tłumie aut całkowicie zgubiły się reprezentanci amerykańskiej motoryzacji tak widoczni rok wcześniej.

Podsumowując duży plus dla organizatorów, że kolejna edycja nie była kopią roku poprzedniego. Zmieniona organizacja hali, zaproszeni wystawcy, mnogość samochodów czy specjalne prezentacje zaproszonych gości spowodowały, że nawet największy malkontent nie może powiedzieć - znów to samo. Aby jednak nie tylko chwalić, ale także przynajmniej słowami przyczyniać się do rozwoju tego typu imprez, krótki apel i to w zasadzie nie tylko do organizatorów. Pamiętajmy, że ta impreza ma także charakter rodzinny. Niech nasze pociechy wyjdą z takich targów z balonem, breloczkiem, czy innym gadżetem z logiem ich ulubionego klasyka. Może dzięki temu w kolejnym roku będą chciały przyjść jeszcze raz, tak samo jak ich tatusiowie.